zwierzaki dożywotnio przebywające w azylu

Z uwagi na przejścia kotów, popularnie mowiąc, tzw. nieadopcyjnych zabieram do domu bo ludzie po prostu nie bardzo chcą takie koty. Dlatego z "tymczasów" stają się rezydentami azylu. Jeśli tylko mam w domu miejsce natychmiast taki kot ląduje w moim domu, w ktorym mieszka 11 kotów na stałe. Rezydenci, tymczasy i koty nieadopcyjne, tzw trudne. Czemu? Bo moge je wiecęj obserwować, mogę z obserwacji wyciągać wnioski, widzę jakie robią postępy lub ich brak. Mnie takie koty nie wadzą, szanuje ich świat i mogą mieszkać u mnie na zawsze.

Rubi

Kotka, nieszczęście, po przejściach, znaleziona na cmentarzu z maluszkami, z krwawiącym obciętym ogonkiem, trafiła do nieudanej adopcji. Tam podejrzewam, że była bita. Ciężko chorowała na chorobę przyzębia, choć miała wszystkie zęby, trzeba było je usunać, dopiero kocica staneła na nogi. Dzisś ufa mi w pełni, ale myślę, że dożyje u mnie starości. Nie bardzo lubi inne koty - przeszkadzją jej, chętnie by została jedynaczką. Kotka uległa. Nadawała by się dla starszej pani - moze pokochać człowieka, ale musi zaufać...

Nina

Piękna, kilkuletnia rudość, któ®a nie ufa człowiekowi. Co musiała zaznać? Nie wiem... wzięta na ręce nie gryzie i nie drapie. Obrobiona weterynaryjnie, ma krzywy ząbek/kieł, nie wiem czy to wypadek czy "kop" człowieka. Na rękach może siedziec i godzinę. Chętnie się mizia i jest bardzo delikatna, ale poluźniony uscisk powoduje z mety ucieczkę.

Jageienka

Została znaleziona ranna, ponieważ ktoś wyrzucił ją w obroży. Przełożyła przez nią łapkę i nastąpił wielki dramat: obroża cięła jej skórę. Złapana w podbierak, została wyleczona i poddana opiece weterynaryjnej. Trafiła do nas jako kot wycofany, więc kiedy tylko zwolniło się miejsce w domu, zabrałam ją z kociarni. Dziś ma problem z ludźmi, nie ufa, chowa się. Jest bardzo spokojną kotką, nie wchodzi z innymi kotami w konflikty; raczej są jej obojętne. Nocą chodzi po domu, kocha kartony – wtedy się mocno rozluźnia.

Szarunia

Tymczasowana przez 3 lata poszła do adopcji i wróciła – nie chciała jeść, korzystać z kuwety, pić; siedziała w budce i tylko płakała. Trafiła na tymczas, mając jakieś 5, może więcej lat. Po trzech latach chyba nas pokochała. Do adopcji poszły dwie (obie tymczasowałam przez 3 lata), ale tamta nie przywiązała się do nas tak jak Szarutka. Po 10 latach u nas wskakuje na łóżko i prosi o głaski, a trzy lata spędziła na szczycie schodów... była właśnie kotką trudną, niedotykalską. Ile ma lat, nie wiem, ale jest moim najstarszym kotem, który z tymczasa stał się rezydentem / rezydentką. Czasem śmieję się, że jest starsza od węgla."

Lusia

Zabrana ze złych warunków od poprzedniego własciciela na zrzeczenie. Już wykastrowana i poszczepiona, w typie haszczaka, broni zasobów, a koty goni, a jak dostanie od nich w pysk jest zdziwiona... Raczej by się z nimi bawiła niz je jadła... Wiek jakieś 5 lat.